Marketing, Strony Internetowe

Masz produkt, którego szuka klient. Szkoda, że Twoja strona o tym nie wie.

Praca przy komputerze nad stroną sklepu internetowego

Klient szuka ciepłej kołdry na zimę. Wpisuje w wyszukiwarkę dokładnie to, czego potrzebuje: „ciepła kołdra na zimę”. Sklep odpowiada: „Nie znaleziono produktów”.

Tymczasem w katalogu jest kilka kołder, które mogłyby mu odpowiadać. Mają zdjęcia, szczegółowe specyfikacje, certyfikaty i nazwy kolekcji, których klient nigdy wcześniej nie słyszał. Właściciel zastanawia się, dlaczego ludzie nie kupują. Klient zastanawia się, gdzie w ogóle kupić kołdrę.

To przykład, nie historia konkretnego sklepu. Ale pokazuje problem, o którym rzadko myślimy podczas przygotowywania oferty: produkt może być dostępny, opisany i gotowy do wysyłki, a mimo to pozostawać dla odwiedzającego praktycznie niewidoczny.

Sklep pełen produktów, których podobno nie ma

Właściciel dobrze zna swój asortyment. Wie, czym różni się jedna kolekcja od drugiej, rozumie parametry techniczne, nazwy materiałów i oznaczenia producentów. Po kilku miesiącach pracy z katalogiem wszystkie te określenia wydają mu się oczywiste. Klient przychodzi jednak z inną wiedzą. Nie szuka modelu o konkretnym kodzie. Chce rozwiązać problem: znaleźć ciepłą kołdrę, elegancką sukienkę na wesele albo krem dla skóry, która źle reaguje na dotychczasowy kosmetyk.

Wyszukiwarka oparta głównie na dosłownym dopasowaniu słów może nie połączyć jego pytania z produktem, który sklep rzeczywiście sprzedaje. Gdy wyświetla zero wyników, klient nie dostaje informacji „spróbuj innej fachowej nazwy”. Dostaje komunikat, z którego łatwo wyciągnąć prosty wniosek: tutaj tego nie ma.

Duży wybór produktów na sklepowych półkach — przykład bogatego asortymentu
Bogaty asortyment nie wystarczy, jeśli klient nie potrafi dotrzeć do właściwego produktu. Fot. Brad / Unsplash.

Klient nie musi znać Twojego katalogu na pamięć

Nielsen Norman Group opisuje zjawisko określane jako keyword foraging: człowiek musi czasem najpierw odnaleźć właściwe słowo, zanim skutecznie wyszuka to, czego potrzebuje. Może doskonale rozpoznawać poszukiwany produkt na zdjęciu, a jednak nie wiedzieć, jak się nazywa. Nazewnictwo katalogu i język klienta nie zawsze się spotykają.

Łatwo to zauważyć w branżach, w których sprzedawcy używają profesjonalnych określeń. Producent zna skład, gramaturę i technologię wykonania; klient mówi „coś lekkiego na lato”. Salon zna nazwę fasonu; klient wpisuje „sukienka, która zakryje ramiona”. Nie trzeba usuwać fachowych nazw. Trzeba pozwolić człowiekowi dotrzeć do oferty również inną drogą.

Jest w tym jeszcze jeden ważny mechanizm: rozpoznawanie bywa prostsze niż przypominanie sobie nazwy. Klient może nie umieć wpisać odpowiedniej frazy, ale potrafi wybrać właściwą opcję spośród czytelnych kategorii, zdjęć i opisów. Dlatego dobra nawigacja, filtry i sensowne podpowiedzi są częścią obsługi klienta, a nie tylko dekoracją sklepu.

Nawet duże sklepy mają problem z wyszukiwaniem

Baymard Institute w badaniach użyteczności wyszukiwarek sklepów internetowych opisuje trudności związane między innymi z zapytaniami o cechy i zastosowania produktów. W badaniu zaktualizowanym w 2026 roku 56% analizowanych rozwiązań oceniono jako przeciętne lub słabsze pod względem użyteczności wyszukiwania. Nie oznacza to, że 56% wyszukiwań się nie udaje. To ocena jakości interfejsów w badanej próbie sklepów.

Wniosek jest jednak praktyczny. Wyszukiwarka powinna pomagać osobie, która nie ma jeszcze gotowej listy parametrów. Jeżeli użytkownik wpisuje „plecak do samolotu”, sklep powinien przynajmniej umożliwić dotarcie do produktów spełniających odpowiednie kryteria, zamiast wymagać znajomości katalogowej nazwy serii. Pod warunkiem oczywiście, że ma dane pozwalające takie produkty uczciwie wskazać.

Nie każda sytuacja wymaga zaawansowanego AI. Czasami problem zaczyna się znacznie wcześniej: brak istotnego atrybutu, niepełny opis, źle skonfigurowany indeks, nieobecne synonimy albo wyszukiwarka, która ignoruje określone pola produktu. Kupowanie nowej wtyczki przed rozpoznaniem przyczyny przypomina wymianę całego sklepu dlatego, że ktoś nie znalazł właściwej półki.

Właściciel widzi błąd wyszukiwarki. Klient widzi brak produktu

To chyba najbardziej kosztowna różnica perspektyw. Właściciel wie, że wystarczy wpisać inne słowo. Klient o tym nie wie. Nie ma obowiązku testowania kilku odmian nazwy, przeszukiwania kategorii i zgadywania, jak producent opisał towar. Z jego punktu widzenia zadał proste pytanie i dostał odpowiedź odmowną.

Warto więc przyjrzeć się stronie bez wyników. Jeśli pokazuje tylko komunikat i pustą przestrzeń, cały ciężar dalszych działań przerzuca na kupującego. Dużo bardziej pomocne są propozycje powiązanych kategorii, możliwość poprawienia zapytania, usunięcia filtra czy skorzystania z podpowiedzi. Ważne, żeby były rzeczywiście związane z intencją, a nie stanowiły listy przypadkowych bestsellerów.

Badania Baymard nad pustymi wynikami wyszukiwania potwierdzają, że sposób obsługi takiej sytuacji jest elementem użyteczności sklepu. Nie każdy brak wyników oznacza utraconą sprzedaż — część produktów rzeczywiście nie jest dostępna. Ale sklep może przynajmniej nie urywać rozmowy w połowie zdania.

Zanim kupisz nową wyszukiwarkę, posłuchaj, jak mówią klienci

Dobry początek to pięć prostych testów. Wybierz kilka popularnych produktów i spróbuj znaleźć je po zastosowaniu, potocznej nazwie, właściwości, kolorze i mniej precyzyjnym opisie. Sprawdź, czy wyszukiwarka rozpoznaje błędy pisowni i synonimy. Zajrzyj do atrybutów i opisów: może informacja ważna dla klienta w ogóle nie została zapisana w sposób dostępny dla mechanizmu wyszukiwania?

Jeśli korzystasz z GA4 i masz poprawnie skonfigurowany pomiar wyszukiwania wewnętrznego, przeanalizuj zdarzenie view_search_results i parametr search_term. Zobaczysz, jakich słów rzeczywiście używają ludzie. Uwaga: samo zarejestrowanie zapytania nie mówi jeszcze, czy wyszukiwarka zwróciła zero wyników. To wymaga dodatkowego pomiaru lub danych z samego silnika wyszukiwania.

Dopiero gdy poznasz najczęstsze problemy, warto zdecydować, czy wystarczy poprawa danych produktowych, konfiguracji wyszukiwania i ekranu bez wyników, czy potrzebujesz bardziej zaawansowanego rozwiązania. Technologia jest po to, żeby skrócić drogę do produktu, nie żeby mnożyć kolejne ustawienia w panelu administracyjnym.

Dobry sklep rozumie, czego szukasz

Wyszukiwarka jest jednym z najprostszych miejsc, w których można sprawdzić, czy strona mówi językiem klienta. Właściciel widzi nazwy produktów i strukturę katalogu. Kupujący widzi swój problem i próbuje znaleźć odpowiedź. Im mniej pracy musi wykonać, żeby te dwa światy połączyć, tym lepiej działa sklep.

Klient nie kupi produktu, którego nie potrafi znaleźć. Nawet jeśli masz go na magazynie w trzech kolorach.

Źródła

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *